Rozdział II
#1
Od zdarzenia w Indiach minęło wiele dni. Dni badań miejsca zdarzenia, poważnych rozmów i pierwszych ustaleń, chodź niewiele wiedzieli. Świat Magii, głównie Europy drżał w posadach. Ledwo udało się zatuszować sprawę przed mugolami. Do brytyjskiego Ministerstwa Magii przychodziły kolejne raporty. Trwały napięte rozmowy i  podjęto kolejne decyzje o składzie kolejnej wyprawy do miejsca zdarzenia. Na miejscu ruin stwierdzono ślady nieznanej magii, ale potwierdzono, że to co tam było uciekło czy też zniknęło. Nadal nie ustalono co lub kto dokładnie stoi za ową tragedią. Ciała, które znalezione zostały pochowane a rodziną postarano się wypłacić odszkodowania, lecz to z pewnością nie uleczyło rany po stracie. 

Kolejna ekipa badawcza miała się składać już nie tylko z aurorów ale także badaczy starożytnych run, łamaczy zaklęć, alchemików a także niewielka grupa z Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Priorytetem było także odnalezienie zaginionych lub ich ciał, po których nadal nie było śladu. Do poszczególnych komórek Ministerstwa rozesłano prośby o ustalenie kto uda się na zaplanowaną wyprawę. Na aktach sprawy zaznaczono „wysoki stopień niebezpieczeństwa”.

  Daleko od miejsca zdarzenia, nad jedną z większych tam zbudowanych przez mugoli, stał mężczyzna. Jego szaty były w kiepskim stanie. Ostatnie wydarzenia odcisnęły na nim piętno. Czuł na karku powiew śmierci, choć nie miał pojęcia w jakim celu jeszcze żył. Przynajmniej kilka razy już tracił przytomność. Za nim stała na pierwszy rzut oka blada kobieta o czarnych jak smoła włosach i bladych niebieskich oczach. Dopiero z bliska było widać, że tylko z daleka można było nazwać ją człowiekiem, którym nie była.
-Nadal się opierasz. Uwolnij się od strachu. Spójrz w przyszłość.-Zachrypnięty, zimny jak lód głos mówił jego językiem. Wcześniej jej nie rozumiał ale teraz zaczęła mówić jego językiem. Każde jej słowo wrzynało się mu w duszę.- Widziałeś mój świat. Mój piękny krystaliczny świat, który został zniszczony przez nieczystych. Nie chcesz tego naprawić Andersie? Nie chcesz żyć w  raju? - Kolejne słowa. Nie wiedział co myśleć. Nie był chyba w stanie samodzielnie myśleć. Co prawda to co mu pokazało w istocie było piękne. Ziemia pełna bogactwa. Taka naturalna, jaka nie była od tysięcy lat? Ciężko mu było w to uwierzyć.
-Ale po co niszczyć, zabijać..-Zaczął osłabionym głosem. Od zdarzenia nie jadł a istota nie przejmowała się tym raczej.- Co się stało z ludźmi z tamtej wioski? Zniknęli tak samo jak moi kompani. - Zaczął temat. Pytał licząc na odpowiedzi. Co mu zostało? Nie miał władzy nad ciałem. Ruszało się samo. Kontrolowała go.
-Widziałam Twój świat. Widziałam wszystkie Twoje myśli. Poznałam historię jakie Ty znasz. Każda wielka zmiana miała ofiary.- Mówiła i bezszelestnie unosząc się nad ziemią pojawiła się obok niego.- Stali się częścią mnie. Ofiara konieczna. Ty jednak żyjesz. Ty możesz stanąć jeszcze po dobrej stronie. Możesz uratować świat Anders. Inaczej stanie się tak jak Ci pokazałam.- Dodała i prawie niewidocznym ruchem dłoni obróciła w gruz całą tamę- To marny człowiek powinien dostosować się do świata a nie świat do człowieka. Pamiętaj.- Był to swego rodzaju pokaz. Ostrzeżenie. Czyżby nie miał wyboru?
Oboje zniknęli nie zostawiając praktycznie śladu po sobie. 

  Do uszu Ministerstwa docierały kolejne wieści. Tym razem nie wątpliwie powiązane z wydarzeniami z ruin. Doniesiono o zniknięciu całej wioski. W niewielkiej, naprawdę małej mieścinie jakieś 100 km od miejsca ostatniej tragedii stwierdzono całkowity brak mieszkańców. Miasto opustoszałe. Nie znaleźli żadnego żywego człowieka czy też żadnych ciał. Trzeba było podjąć kolejną interwencje. Zatuszowanie jednak takiego zdarzenia było niezwykle trudno. Wśród mugoli rozprowadzono wieści, że miasteczko zostało zniszczone w wyniku nalotu i bomb. Historia wymyślona na szybko zaś same miejsce otoczona wszelkimi barierami magicznymi na czas badań. Ekipy z różnych krajów musiały współpracować. 
  Bardziej bojaźliwi ludzi zaczęli rozpowszechniać plotki o klątwie którą uwolniono. Na karkach było czuć widmo strachu. Szczególnie w kraju tragedii. Jeszcze inni rozpowszechniali już wieści o kolejnym czarnoksiężniku. Potężniejszym od samego Voldemorta. 
  Czyżby miały nadejść kolejne mroczne czasy?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości