Rozdział I
#1
10 lipca 2019 roku. Środkowa część Indii, tereny na północ od miasta Nagpur. To tutaj dokonano kolejnego odkrycia. Archeolodzy, głównie pochodzący z Europy, natrafili na niezidentyfikowane ruiny, a informacja szybko obiegła świat. Od razu zebrano specjalistyczną grupę do badań, by określić kto zbudował budowlę i w jakim okresie. Poszukiwano też szczątek i przedmiotów, które mogłyby powiedzieć więcej o twórcach badanych ruin. Oczywiście ten informacji nie tylko dotarły do nie-magicznej części społeczeństwa. Także władze świata czarodziei szybko zainteresowały się znaleziskiem i wysłały grupę ludzi, którzy mieli pod przykrywką badać razem z nie-magami ową budowlę. Było środki bezpieczeństwa podjęte przez Ministerstwo Magii na wypadek, gdyby okazało się, że miejsce miało związek z magią. Ostatnimi laty coraz to ciężej tuszowało się przeróżne incydenty. Jednym z badaczy świata magii był Anders Ferello, będący z pochodzenia był Anglikiem. Razem z wysłannikami z Francji oraz Bułgarii trzymali pieczę nad postępowaniem nie-magów. Byli specjalnie przygotowani do takich działań i zapoznani najlepiej jak mogli z technologią mugoli. Mijał kolejny męczący dzień. Anders przechadzał się na miejscu wykopalisk. Niestety musieli dostosować się do tempa zwykłych ludzi. Informacje o tym miejscu zbyt szybko się rozprzestrzeniły by mogli całkowicie wymazać je i samodzielnie badać owe miejsce. Mężczyzna musiał porozmawiać jeszcze dziś z kierującymi badaniami, bowiem dzisiaj po raz pierwszy mieli zejść pod ziemię. Ruiny w większości były zagrzebane w ziemi. Do dzisiaj wykopywano bezpieczne przejście w głąb podziemnych tuneli. Z tego co już zdołano ustalić, to fakt, iż ściany budynku były pokryte nieznanym dotąd językiem. Panu Ferello przypominał starożytne runy, lecz to nie były one. W wolnym czasie na szybko napisał raport do Ministerstwa, a potem odnalazł głównego archeologa. Podjęli decyzję o zejściu w dół za godzinę. Czekali jeszcze na kilka raportów od ekipy, która miała sprawdzić poziom bezpieczeństwa. Nie chcieli mieć rannych z powodu zawału. Czas mijał, a do działania przygotowywała się ekipa dwudziestu ludzi. Anders należał do grupy badaczy liczącej dziesięć osób, które miały zbadać podziemia. Nadszedł czas. Powoli ale zarazem ostrożnie zeszli w dół. Po drodze starano się określić strukturę i budulec, a także przerysowani znakiem. Gdy dotarli do pierwszego pomieszczenia pojawiły się pierwsze obrazy. W większości zatarte przez piach. Badacze od razu stwierdzili, że budowla nie ma nic wspólnego z tutejszą kulturą. Była całkowicie inna. W dodatku czytelne fragmenty pokazywały tereny zielone, wręcz puszczę a znajdowali się na terenach pustynnych. Była to pierwsza zagadka do rozwiązania. Nie-magowie rozstawili swój sprzęt i przystąpili do badań. Zaś Ferello zamienił na szybko kilka słów na temat obecnych tu obrazów z główny badaczem. Nawet jego wiedza czarodzieja nie pozwalała mu określić pochodzenia znaków i obrazów. Nie mógł także chwilowo użyć magii. Po pierwsze miał zakaz, chyba że musiałby ratować życie owych ludzi. Po drugie, gdyby użył magii, zakłóciłby działanie sprzętu mugoli. Sprawiłoby to za duże zamieszanie. Mijające godziny przyniosły pierwsze wyniki. Kilku zdolniejszym naukowcom udało się określić mniej więcej wiek ruin na podstawie użytych materiałów budowlanych. Szokiem było, że ruiny pochodziły z okresu wcześniejszego niż najstarsze dotąd odkryte w tym rejonie budowle. Każdy kilka razy osobiście czytał ekspertyzę. Kilku oskarżyło badaczy o błąd ale udało się dojść do porozumienia bez kłótni. Pierwsze informacje przekazano na powierzchnię, by szukano jakichkolwiek wzmianek o odnalezionych znakach. Ponieważ mieli jeszcze dwie godziny nim zajdzie słońce, postanowili zbadać kolejne pomieszczenie, a przynajmniej rzucić na nie okiem. Dotarli do dużo większego pomieszczenia, które nieco przypominało salę rytualną. Przynajmniej takie określenie zostało zastosowane przez kilku badaczy. Anders wraz z głównym archeologiem podeszli do głównego kamienia.

    - Wszędzie te znaki. W całym tym pomieszczeniu. I ten kamień na środku - oznajmił Anders i przyjrzał się czarnemu kamieniowi na środku, któremu nadano kształt zbliżony do piramidy. On także był pokryty runami.
- Ma pan racje. Nie ma już śladów po obrazach. To miejsce jest dość specyficzne. Myśli pan, że składano tu może ofiary? Ja stawiam na miejsce kultu. Może to świątynia. Wszystko na to wskazuje - wtrącił swoje trzy grosze archeolog i dalej badali kamień. Podszedł do nich młody chłopak, w roboczym ubraniu, w dłoni trzymał kartkę papieru.
- Panie Jenson, proszę za mną. Znaleźliśmy nowe malowidło ścienne, tu w pomieszczeniu obok.
Archeolog ruszył wraz z Andersem za owym młodzieńcem, by zobaczyć co przedstawia obraz. Gdy doszli na miejsce przyjrzeli się mu. Był dość dobrze zachowany lecz nadal średnio-czytelny.
- Może mieć pan racje, panie Jenson. To chyba było miejsce kultu, ale co za istotę przedstawia obraz? - zastanawiał się głośno Ferello. Malowidło przedstawiało zgromadzenie ludzi przed postacią kobiecą. Jednak owa postać nie do końca miała ludzkie kształty. Gdyby Anderson miał to określić,to biła z postaci chłodna, mroczna aura.
- Myślę, że trzeba przetłumaczyć runy…- panu Ferello nie było dane dokończyć, bo miejsce przeszedł wstrząs podobny do niewielkiego trzęsienia ziemi. Szybko wycofano się do poprzedniej sali z kamieniem. Ludzie byli wystraszeni. Już szykowano się do ewakuacji, gdy wszystko się uspokoiło. Niestety, w pomieszczeniu pojawiło się pęknięcie na północnej ścianie i części podłoża.
- Panie Janson, proszę wyprowadzić ludzi. To się może zawalić w każdej chwili - powiedział głośniej Anders, a dłoń trzymał blisko kieszeni z różdżką. Kilku ludzi powoli i ostrożnie ruszył do wyjścia.
-Co jest !?- krzyknął pierwszy z naukowców, który chciał przejść korytarzem
- Tu jest jakiś dym….- Anders ruszył od razu do wyjścia, a gdy ujrzał ów dym poczuł dziwne mrowienie. Ten dym bardziej przypominał czarną mgłę, a dalsze wydarzenia działy się w ułamkach sekundy. Nagle mgła ruszyła na nich. Anders rzucił tarczę, ale tajemnicza substancja całkowicie zignorowała ochronę. Potem czarodziej poczuł tylko jak uderza o coś twardego i traci przytomność.
Ferello ocknął się po chwili. Leżał na podłodze sali, a wszędzie unosiła się owa mgła. Obok leżała reszta ekipy. Niestety nikt poza nim nie był przytomny. Czując narastającą wewnątrz panikę wstał z różdżką w pogotowiu. Rozejrzał się po sali i dostrzegł to albo coś. W każdym razie mgła się tam zbierała a w niej stała jakaś... Postać? Stworzenie? Nie było dokładnie widać. Najbardziej widoczne były blade puste oczy... przerażające. Istota przyglądała się mu. Nie mógł czekać. Musiał działać i uratować tych ludzi. Rzucił serię zaklęć bojowych... lecz to nic nie dało. Mgła je wchłonęła? Nie był do końca tego pewien. Przełknął głośno ślinę. Wydawało mu się, chociaż nie był tego pewien, że owa istota jedyne co zrobiła to wyciągnęła dłoń i nagle ciała ludzi leżących obok niego zaczęły znikać... Mgła je wchłaniała, a sama postać stawała się coraz bardziej wyraźna. Zaczęła przypominać obraz z sali obok. Odwrócił się i próbował uciec. Chciał się aportować, ale nie mógł. Gdy dopadł do drzwi, poczuł jak jego ciało się unosi. Czuł jak przenosi się bliżej tej istoty. Ostatnie co pamiętał, to poczuł przeraźliwy chłód na głowie i usłyszał głos w języku, którego nie znał. Potem nastała ciemność.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości